

41 lat
Wcześniej: Lekarz medycyny ratunkowej, pełen etat
Druga noga: Założyciel mikrobiznesu w doradztwie dla hoteli i restauracji
„Na co dzień ratuję ludzi na SOR-ze. To jest ta prosta wersja. Bardziej skomplikowana jest taka, że wracam po czternastogodzinnym dyżurze do domu i siadam na godzinę pisać notatki o hotelu, w którym byłem w weekend - co zrobili dobrze, co źle, co bym zmienił, gdyby to był mój hotel. Robię to od lat. Moja żona uważała, że to urocze, ale bez sensu.
Aż pewnego dnia wysłałem jedną z takich recenzji do hotelu. Niezamówioną. Bardzo szczegółową. Odpisali w ciągu tygodnia z pytaniem, czy mam więcej. I wtedy pomyślałem - zaraz, ktoś za to zapłaci?
Szukałem kogoś, kto umie połączyć marzenia z realnym postawieniem takiego biznesu na nogi. Kolega, który był w procesie u Ani trzy lata temu, polecił mi ją.
Zauważam rzeczy, których inni goście nie widzą. Myślę systemowo - pewnie SOR mnie tego nauczył. Dziś prowadzę małą praktykę pod nazwą J’s Restaurant Tips. Robię audyty hoteli i restauracji z perspektywy gościa. Przyjazne, konkretne, takie, z którymi da się coś zrobić.
To nie jest moje główne źródło dochodu. Ale jest realne. I szczerze? Po raz pierwszy w życiu nie muszę wybierać między lekarzem a tym facetem od jedzenia. Oba mogą istnieć."
44 lata
Wcześniej: Chief Operating Officer
Druga noga: Instruktorka odpoczynku i konsultantka wellbeing w korporacjach
„Zarządzałam operacjami w firmie zatrudniającej 800 osób. Byłam w tym dobra. Byłam też wykończona - w taki sposób, którego nie potrafiłam przyznać, bo całą karierę zbudowałam na jednej zasadzie: jak odpoczywasz, to nie pracujesz. A jak jesteś kobietą na stanowisku kierowniczym - to w szczególności nie wolno ci zwalniać.
Do Ani przyszłam z bardzo konkretnym planem: pomóż mi znaleźć dodatkowy biznes. Coś, co mogę budować w weekendy.
A wyszło inaczej. Spędziłyśmy tygodnie na przekonaniach, które nosiłam w sobie - takich, o których nawet nie wiedziałam, że rządzą moimi decyzjami. I to, co z tego wyłoniło, zaskoczyło mnie bardziej niż kogokolwiek: nie chciałam odchodzić z pozycji COO. Chciałam ją zachować. Ale chciałam też uczyć ludzi, jak odpoczywać - bo sama musiałam się tego nauczyć na własnych błędach.
Dziś dalej zarządzam operacjami. A obok tego szkolę zespoły korporacyjne i osoby indywidualne z czegoś, co nazywam strategicznym odpoczynkiem. Brzmi jak sprzeczność, ale nie jest. Największa zmiana, jaka we mnie zaszła, nie dotyczyła CV. Dotyczyła przekonania, że zwolnienie tempa to profesjonalna umiejętność - a nie dowód, że nie dajesz rady."
58 lat
Wcześniej: Inżynier morski, uznany specjalista
Druga noga: Projektant mebli na zamówienie i profesjonalny fotograf
„Trzydzieści lat. Tyle byłem 'tym od inżynierii morskiej.' Szanowany. Dobrze opłacany. I kompletnie zamknięty w tożsamości, którą zbudowałem, jak miałem dwadzieścia pięć lat.
Niedługo kończę sześćdziesiątkę i miałem dwie rzeczy, które robiłem na boku od zawsze - stolarstwo i fotografię. Wszyscy dookoła mówili, że to hobby. Ja też tak mówiłem, bo tak było bezpieczniej.
Dziewięć miesięcy z Anią zmieniło to, jak na nie patrzę. Nie dlatego, że kazała mi rzucić inżynierię - nie kazała. Pomogła mi zobaczyć, że mój inżynierski mózg to tak naprawdę moja przewaga. Myślę w wymiarach, tolerancjach, logice konstrukcyjnej. Kiedy projektuję mebel, robię dokumentację tak szczegółową, że stolarz może zbudować z niej bez jednego pytania. Klienci przychodzą do mnie, bo myślę jak inżynier, a projektuję jak rzemieślnik. Takiej kombinacji nie ma nigdzie indziej.
Fotografia zajęła więcej czasu. Zainwestowałem w porządne szkolenie i właśnie dostałem pierwsze zlecenie. To dopiero początek. Ale o to chodzi - nie musiałem stawać się kimś nowym. Musiałem tylko potraktować poważnie to, co już we mnie było. Dziękuję, Aniu."
48 lat
Wcześniej: Full-time konsultant
Druga noga: współtwórca ekologicznej marki dla dzieci
“Pracuję w jednej z firm tzw. „wielkiej czwórki” i przez ostatnie lata odczuwałem ogromną frustrację, mając wrażenie, że coś przegapiłem. Zbliżam się do pięćdziesiątki i często wydawało mi się, że na zmiany jest już za późno. Na rynku jestem postrzegany głównie przez pryzmat konsultingu. W ubiegłym roku, dzięki współpracy z Anną i jej zespołem, udało mi się wypracować nowy model pracy - a w zasadzie nowy sposób życia. Przeprowadziłem się z Wrocławia nad morze, gdzie pracuję na 50% etatu w mojej dotychczasowej firmie. Drugą połowę czasu poświęcam na rozwijanie z żoną, germanistką z pasją do szycia, ekologicznego biznesu związanego z ubrankami dla dzieci. Naszym rynkiem docelowym są Niemcy. Dodatkowo, w każdy czwartek rozwijam swoje kompetencje komunikacyjne w ramach Toastmasters. Marzy mi się, aby zostać mentorem młodych ludzi.”
47 lat
Wcześniej: Biochemik w firmie farmaceutycznej
Druga noga: Przedsiębiorca, artystka, instruktorka.
“Jestem biochemikiem w dużej międzynarodowej firmie farmaceutycznej. Kocham swoją pracę, ale wiem, że moja organizację dotykają zmiany. Szukałam kogoś, kto zobaczy mnie z zewnątrz i pomoże mi wyłuskać, a potem nazwać moje umiejętności w sposób pragmatyczny. Taki, który będę mogła przekuć na dodatkowe zawody. Dzisiaj, dzięki pomocy Ani, nie tylko sprzedaję moje ręcznie malowane chusty na 3 kontynentach, ale prowadzę też warsztaty dla młodzieży w prywatnym liceum.”
26 lat
Wcześniej: Absolwent uczelni wyższej
Dziś: Profesjonalista myślący globalnie
“Chyba nie jestem typowym klientem CPI i zespołu Pani Anny, bo jestem młody - mam 26 lat. Kiedy skończyłem studnia brakowało mi osoby, z którą zderzę swoje różnorodne pomysły na biznes. Panią Annę polecił mi mój tata, który w 2007 uczestniczył w programie outplacementowym realizowanym dla firmy B, właśnie przez p. Anię. Owocem naszej 8-miesięcznej pracy jest przede wszystkim to, że nazwałem swój życiowy cel, zrozumiałem, że moim rynkiem pracy jest świat, a nie tylko Polska. No i nauczyłem się w komfortowy sposób nawiązywać i budować relacje.”
Każda zmiana zaczyna się od pierwszego kroku.
Zaaplikuj do programu i sprawdź , czy to coś dla Ciebie.